• Wysłuchaj fragmentu nagrania:
  • Zdjęcia w galerii...

t. m.: s.Maria Agnieszka OCD

Żyje, nie musiało tak być, jednak jestem zdrowa, pełna wiary i pełna sił
Żyję, nie musiało tak być, a jednak rozpiął Bóg na niebie jeszcze jedno życie,
Jeszcze jeden znak i przemienił świat.

Jak dziękować Ci, jak?
Za łaskę Twą za miłość, za życia smak?
Tęczą moje życie jest
Tęczą moja radość jest
Tęczą moje szczęście jest
Tęczą Twoja dobroć jest
Tęczą ma nadzieja jest
Tęczą moja wiara jest
Tęczą moja miłość jest
Tęczą Twoja łaska jest



Marta Tomalak-02

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Mam na imię Marta i obecnie uczęszczam do II klasy gimnazjum. Moja przygoda, bo można tak nazwać każdą chorobę zaczęła się we wrześniu ubiegłego roku, kiedy byłam uczennicą klasy szóstej. Od początku wybrzuszenie na mojej szyi nie pokazywało niczego konkretnego. Miałam je już dość długo, było bardzo niewielkie i nie wzbudzało żadnych obaw. Pierwsze badania w szpitalu nie wykazały niczego konkretnego, jednak nakierowywały lekarzy na węzły chłonne. Miałam wykonaną biopsję, ze względu na dość silne powiększenie węzłów. Badanie wykazało nacieki na śliniance. Po wynikach operacji stwierdzono, że jest to sprawa laryngologiczna. Rodzice próbowali ustalić wizytę w Wojewódzkim Szpitalu Dziecięcym im. Józefa Bródzińskiego w Bydgoszczy. Najbliższy wolny termin okazał się być za pół roku. Pan jednak nade mną czuwa i została mi wyznaczona wizyta na następny dzień. Konsultacja odbyła się u byłego ordynatora oddziału, dzięki któremu cała sprawa poszła dalej, dostałam się na oddział otolaryngologii. Zaczął prowadzić mnie ordynator Józef Mierzwiński doktor nauk medycznych. 5 listopada wykonano pierwszy rezonans magnetyczny. Wynikało z niego, że mam guza. Przez cały czas diagnozy wszystko było niepewne.

Czytaj więcej...

Marta Tomalak-01

Mam na imię Małgorzata. Jestem szczęśliwą matką i żoną. Mam dwie wspaniałe córki Sarę i Martę. Bóg zawsze jest obecny w moim życiu i nie wyobrażam sobie, aby kiedykolwiek było inaczej. Rękę opatrzności Bożej mogę dostrzec w całym moim życiu oraz moich bliskich. Dzięki Bogu zbudowaliśmy dom i w nim osiadła nasza czteroosobowa rodzina. Wydawało się, że nic nie może zakłócić tej harmonii. W 2013/14 roku jesienią zaczęła się choroba mojej młodszej córki Martusi (wtedy 12 lat). Na początku było to niewinne przeziębienie, które rozwinęło zapalenie węzłów chłonnych. Rozpoczęły się hospitalizacje, aby wyjaśnić dlaczego węzły chłonne nadal się zmieniają, pomimo stosowanych kolejnych antybiotyków. Lekarze nie potrafili zdiagnozować przypadku córki więc dostaliśmy skierowanie na oddział onkologii i hematologii w Bydgoszczy. Wszyscy byliśmy przerażeni, co mogło oznaczać to skierowanie. Szczególnie Martusia wciąż pytała nas, co jej tak naprawdę jest. My nie potrafiliśmy odpowiedzi wiedzieć na to pytanie. Pod koniec października wykonano córce wiele badań, które miały wyjaśnić stan chorobowy córki. Niestety węzły chłonne nadal powiększały się, co bardzo niepokoiło nas rodziców. Córka przeszła kilka konsultacji profesorskich m.in. laryngologiczne.

Czytaj więcej...

Jeśli któryś utwór poruszył Twoje serce - zapraszamy do podzielenia się świadectwem ...

Można je wysłać przy pomocy tego formularza
lub bezpośrednio, na adres: nadziejapielgrzymujaca@karmel.elk.pl.

 

Prosimy o zaznaczenie, czy wyrażasz zgodę na publikację świadectwa na tej stronie
- czy też ma pozostać tylko do naszej wiadomości.